Tak ostatnio się zastanawiam nad tym całym szumem, który powstał wokół walki Saleta - Najman...
Jedni Najmanowi kibicują inni go nie lubią... Na pewno więcej osób nie cierpi jego trybu bycia co można było odczuć podczas wejścia na walkę. Może z drugiej strony wynika to z tego, iż Saleta ma dużo większe zasługi dla naszego sportu i godnie reprezentował nasz kraj.
Jak jednak spojrzeć na całą walkę? Najman zasłania się, że Saleta nie oddał ciosu, że dwa razy był gorszy a mimo to wygrał... No cóż... Jakie jest moje zdanie? Wydaje mi się, że w zawodowym sporcie liczą się umiejętności, ale również mądrość - mądrość sportowa! Jeszcze nikt nie wygrywał za to, że był gorszy a sprawiał lepsze wrażenie... No może czasami są jakieś kontrowersyjne decyzje, walki na punkty itp... Ale my tu mówimy o nokautach i poddaniu się przed czasem?
Co z tego, że Najman by atakował Saletę przez minutę, dwie... Dłużej by nie wytrzymał utrzymując takie tempo... Co z tego, że kopał? Przecież Najman całe życie był bokserem, a teraz używa do walki nóg? O co w tym chodzi? Saleta jako kick-boxer umiał się przed tym bronić, w stopniu większym lub mniejszym, ale na pewno miał większe doświadczenie niż Pan Marcin.
Żeby nie było, że jestem kolejną osobą, która tylko umie negować... Podobało mi się w Najmanie to, że miał jakiś inny pomysł na walkę, bo w Salecie widać było wielkie zaskoczenie. Marcin ruszył bardzo ostro i żeby któryś z ciosów doszedł mogłoby być ciekawie, jednak to o czym wspominałem... nie dałby rady długo walczyć utrzymując takie tempo i to jest pewne!
Szkoda, że nie udało mi się sprawdzić jakie kursy były przed tą walką. Może ktoś pamięta lub ma jakieś info jak typował bukmacher wygraną Salety lub Najmana? Prosiłbym o napisanie w komentarzu!
wtorek, 8 listopada 2011
poniedziałek, 24 października 2011
Błędy sędziów - ciąg dalszy
Miałem nie pisać tego posta, ponieważ PZPN odsunął sędziów, którzy popełnili błędy w 11 kolejce. Przypomnijmy sobie od początku - mecz Polonia - Górnik pada bramka na 1:1, gdzie piłkarz Górnika Zabrze przyjmuje piłkę ręką... Następny mecz - Wisła - Jagiellonia. Kolejne pomyłki, czyli niepodyktowany rzut karny i ewidentny faul na bramkarzu, po którym padł gol... Jakby tego było mało, przychodzi kolejna kolejka i następne mecze... Jagiellonia - GKS Bełchatów - pada bramka ze spalonego. Jak okdreślił to Tomasz Frankowski - w jednym tygodniu zabrali, w drugim oddali. Można zatem mieć mniejsze pretensje do sędziów w przekroju ostatnich kolejek. Jednak kolejna kontrowersyjna sytuacja przytrafiła się znów w meczu Wisły Kraków... ŁKS - Wisła Kraków. Gol na 2-2 dla ŁKSu pada w prawidłowych okolicznościach, jednak nie zostaje on uznany. Co więcej sędzia miał wiedzę, ponieważ kontaktował się z sędzią bocznym i technicznym, który przekazał informację że popełnił błąd. Bramka mimo wszystko nie została zatwierdzona i Wisła kolejny raz gromadzi komplet punktów. Można śmiało powiedzieć, że 4-6 punktów w 2 meczach wygarnęła Wisła lekko niesprawiedliwie. Trudno jednak szukać winnych... Powtórki telewizyjne? Może i byłoby to możliwe, tym bardziej w Ekstraklasie, która ma transmisje każdego meczu. Ciężko znaleźć złoty środek w obecnej sytuacji, bowiem futbol straci swoją magię i pewne błędy i bramki, które padają po dziwnych decyzjach dodają smaczku!
Jednak z upływem czasu takie dziwne decyzje zmieniają swój smaczek ze słodkiego, na gorzki!
Jednak z upływem czasu takie dziwne decyzje zmieniają swój smaczek ze słodkiego, na gorzki!
środa, 7 września 2011
Polska - Niemcy i stan faktyczny
Długo zastanawiam się nad grą naszych piłkarzy i nie mogę dojść do żadnego wniosku. Oni grają naprawdę w kratkę i śmiem twierdzić, że jeżeli dobra kratka zostanie zainicjowana to mamy nawet szansę na wyjście z grupy. Co z tego, że jak zwykle nic nie gramy i jedyne na co mogliśmy liczyć w meczu z Niemcami to gra z kontry. To nic... udało się i strzeliliśmy dwie bramki. Mało brakowało do historycznego wyczynu i ogrania Niemców... Niestety na kolejną taką okazję będziemy musieli długo poczekać - najszybciej najpewniej na EURO 2012, jednak ciekawe czy zajdziemy tak daleko, aby móc z nimi się spotkać... No chyba, że nasze drogi zejdą się już w fazie grupowej, lub w pierwszej rundzie tuż za nią, bo w większe sukcesy to ja nie liczę. Ciekawi mnie też jaka będzie przyszłość polskiej piłki tuż po EURO2012. Widać, że teraz jest wielkie ciśnienie na sukcesy... sportowe, stadionowe itd... Akurat o infrastrukturze nie będę się tutaj rozwodził ponieważ ta stoi na marnym poziomie co można było też zobaczyć podczas tego meczu. Straż nie chciała dopuścić stadionu do rozgrywania meczu. Też dziwne jest to, że wcześniej na tym stadionie był rozgrywane mecze ligowe... Nie wiem jakimi prawami rządzi się ten kraj, ale ta sytuacja wydaje się być co najmniej dziwna.
Mam nadzieję, że we Wrocławiu podczas walki Adamka z Kliczką nie będziemy mieli jakiejś kompromitacji na światową skalę, ponieważ na pewno ten pojedynek będzie oglądało miliony ludzi na całym świecie!
Na koniec pozostało mi pożyczyć powodzenia reprezentacji Polski oraz Tomaszowi Adamkowi, chociaż zarówno w jednym jak i drugim przypadku ciężko się zapatruję na ich sukcesy...
Mam nadzieję, że we Wrocławiu podczas walki Adamka z Kliczką nie będziemy mieli jakiejś kompromitacji na światową skalę, ponieważ na pewno ten pojedynek będzie oglądało miliony ludzi na całym świecie!
Na koniec pozostało mi pożyczyć powodzenia reprezentacji Polski oraz Tomaszowi Adamkowi, chociaż zarówno w jednym jak i drugim przypadku ciężko się zapatruję na ich sukcesy...
wtorek, 26 kwietnia 2011
Polska Ekstraklasa i ostatnie kolejki
Tak sobie przypomniałem jak to dwa sezony temu byłem na meczu z koleżanką, aby pokazać jej jak wygląda polska piłka, że na stadionach jest bezpiecznie i tak dalej...
No cóż. Błędem było to, że ostatnia kolejka była nudna jak przysłowiowe flaki z olejem. Piłkarzom nie chciało się w ogóle biegać. Chyba poczuli wakacje. Większość grała tak jakby wcześniej odwiedziła rap shop, kupiła sobie czapkę NEW ERA i luzowała się na boisku.
Z perspektywy czasu nawet głupio mi, że wybrałem akurat taki mecz... Później się rodzą stereotypy, że mecze są nudne i potrafią je tylko oglądać faceci popijając przy tym piwo. Fakt, że od tamtego spotkania bardziej ciekawy byłby milion pięćsetny odcinek "Mody na sukces".
Zastanawia mnie jednak jak będzie wyglądała ostatnia kolejka w tej Ekstraklasie... Czy znów będziemy mieli serię nudnych meczów, czy raczej emocje będą towarzyszyły nam do końca. Tabela jest tak płaska jak nigdy... Nie wiem o czym to świadczy, czy o dobrym ("stałym" - bo dobry to on nie jest) poziomem naszej ligi, czy o braku typowego lidera (czyli de fakto dobrej drużyny), który odskakiwałby na 15 punktów przed końcem sezonu...
Jak wiadomo pozycja, na której klub się znajdzie na koniec sezonu to też dodatkowe pieniądze... Miejmy nadzieję, że teraz ostatnia kolejka będzie wyjątkowo ciekawa i podczas transmisji symultanicznej operatorzy nie będą dali rady przełączać transmisji w pokazywaniu pięknych akcji i bramek... A my faceci bez krępacji zabierzemy jakąś niewiastę w ten piękny wiosenny dzień... (poza drużynami, które niestety naszą Ekstraklasę opuszczą)
No cóż. Błędem było to, że ostatnia kolejka była nudna jak przysłowiowe flaki z olejem. Piłkarzom nie chciało się w ogóle biegać. Chyba poczuli wakacje. Większość grała tak jakby wcześniej odwiedziła rap shop, kupiła sobie czapkę NEW ERA i luzowała się na boisku.
Z perspektywy czasu nawet głupio mi, że wybrałem akurat taki mecz... Później się rodzą stereotypy, że mecze są nudne i potrafią je tylko oglądać faceci popijając przy tym piwo. Fakt, że od tamtego spotkania bardziej ciekawy byłby milion pięćsetny odcinek "Mody na sukces".
Zastanawia mnie jednak jak będzie wyglądała ostatnia kolejka w tej Ekstraklasie... Czy znów będziemy mieli serię nudnych meczów, czy raczej emocje będą towarzyszyły nam do końca. Tabela jest tak płaska jak nigdy... Nie wiem o czym to świadczy, czy o dobrym ("stałym" - bo dobry to on nie jest) poziomem naszej ligi, czy o braku typowego lidera (czyli de fakto dobrej drużyny), który odskakiwałby na 15 punktów przed końcem sezonu...
Jak wiadomo pozycja, na której klub się znajdzie na koniec sezonu to też dodatkowe pieniądze... Miejmy nadzieję, że teraz ostatnia kolejka będzie wyjątkowo ciekawa i podczas transmisji symultanicznej operatorzy nie będą dali rady przełączać transmisji w pokazywaniu pięknych akcji i bramek... A my faceci bez krępacji zabierzemy jakąś niewiastę w ten piękny wiosenny dzień... (poza drużynami, które niestety naszą Ekstraklasę opuszczą)
czwartek, 28 października 2010
Co polska piłka ma fajnego?
Tak zacząłem się zastanawiać co w naszej polskiej piłce jest fajnego? Poziom przeciętny... Stadiony słabe... Co prawda teraz buduje się trochę fajnych obiektów i kilka innych już istnieje. Poziomu to chyba nie ma co roztrząsać bo nie będzie o czym pisać. Raz na jakiś czas zdarzy się fajny strzał, czy fajna akcja. Ogólnie mało jest zespołów grających fajny, otwarty futbol, dzięki czemu możemy przeżywać emocję co kilka minut skacząc i łapiąc się za głowy.
Ostatnio pomyślałem jednak o całej "informacji", że tak to sobie nazwę. Otóż zauważmy jedną rzecz. W Polsce każdy kibic może sobie usiąść przed TV i obejrzeć wszystkie mecze jeden po drugim. Niektóre zachodzą na siebie, ale 15 minut opuszczonego spotkania nikomu nie będzie przeszkadzać. Pomijając fakt, że trzeba mieć odpowiednie kanały za niemałe pieniądze jesteśmy tutaj naprawdę dużo przed innymi... Weźmy niemiecką Bundesligę, dużo spotkań w sobotę o 15:30... Człowiek nie rozdwoi się ani nie roztroi, żeby wszystkie obejrzeć. Podobnie włoska SERIE A. Niedziela, godzina 15 i kibic musiałby mieć 10 par oczu i 10 telewizorów. Liga angielska? To samo... sobota południe i kilka spotkań naraz.
Weźmy teraz pod lupę coś innego. Strony internetowe - też stoją na wysokim poziomie. O ile strona ekstraklasa.org daje nam niewiele informacji, o tyle ekstraklasa.tv jest naprawdę super. Można znaleźć tam niemal wszystko. Relacje live, bramki, skróty, zapowiedzi... Naprawdę wielki plus nam za to! Pod tym względem niektóre z lig zagranicznych mogłyby się od nas dużo uczyć. W sumie polscy informatycy są chwaleni tu i tam, także dlaczego by nie...
Jak ktoś znajdzie coś, czym moglibyśmy się poszczycić w piłce i całej jej otoczce to chętnie przeczytam Wasze komentarze.
Ostatnio pomyślałem jednak o całej "informacji", że tak to sobie nazwę. Otóż zauważmy jedną rzecz. W Polsce każdy kibic może sobie usiąść przed TV i obejrzeć wszystkie mecze jeden po drugim. Niektóre zachodzą na siebie, ale 15 minut opuszczonego spotkania nikomu nie będzie przeszkadzać. Pomijając fakt, że trzeba mieć odpowiednie kanały za niemałe pieniądze jesteśmy tutaj naprawdę dużo przed innymi... Weźmy niemiecką Bundesligę, dużo spotkań w sobotę o 15:30... Człowiek nie rozdwoi się ani nie roztroi, żeby wszystkie obejrzeć. Podobnie włoska SERIE A. Niedziela, godzina 15 i kibic musiałby mieć 10 par oczu i 10 telewizorów. Liga angielska? To samo... sobota południe i kilka spotkań naraz.
Weźmy teraz pod lupę coś innego. Strony internetowe - też stoją na wysokim poziomie. O ile strona ekstraklasa.org daje nam niewiele informacji, o tyle ekstraklasa.tv jest naprawdę super. Można znaleźć tam niemal wszystko. Relacje live, bramki, skróty, zapowiedzi... Naprawdę wielki plus nam za to! Pod tym względem niektóre z lig zagranicznych mogłyby się od nas dużo uczyć. W sumie polscy informatycy są chwaleni tu i tam, także dlaczego by nie...
Jak ktoś znajdzie coś, czym moglibyśmy się poszczycić w piłce i całej jej otoczce to chętnie przeczytam Wasze komentarze.
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Upały, upały i piłka nożna...
W ten weekend rozegrana została kolejna kolejka. Mecze odbywały się w mega upałach, na których nie wytrzymywali kibice. Co zatem mieli powiedzieć piłkarze? Współczuję im serdecznie grając w ponad 30 stopniowej temperaturze... Fakt faktem pierwszy raz spotkałem się z takim czymś, że sędzia przerwał mecz, aby piłkarze mogli uzupełnić płyny i polać się wodą. A może sam arbiter nie dał rady biegać, stąd takie jego zarządzenie.
W związku z upałami na meczu Jagiellonia - Bełchatów miał miejsce przykry incydent, w którym to bramkarz gospodarzy - młody "golkiper" Grzesiek Sandomierski na chwilę zemdlał, jednak po interwencji osób z Jagi wstał i dokończył spotkanie.
To jednak nic, dzień później w niedzielę 15 sierpnia 2010 świat obiegła wiadomość o tym, że 23 letni piłkarz III ligowej Wissy Szczuczyn zmarł. Nie wiadomo na razie co było dokładną przyczyną śmierci. Podczas meczu zawodnik ten upadł, mając drgawki itp. Na miejscu szybko pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała piłkarza do szpitala. Mimo interwencji lekarzy piłkarz w niedzielę zmarł. Ciekaw jestem czy miało to bezpośredni wpływ z upałami jakie miały miejsce.
Trzeba się trochę opamiętać, bo widowisko sportowe ma być widowiskiem dla nas kibiców i dobrą zabawą dla piłkarzy, a nie męką przy upałach rodem z Egiptu. Niestety w dzisiejszych czasach pieniądze za transmisje itp biorą górę. Zawsze w naszym kraju jest tak, że dopiero tragiczna w skutkach sytuacja daje do myślenia pewnym ludziom.
W związku z upałami na meczu Jagiellonia - Bełchatów miał miejsce przykry incydent, w którym to bramkarz gospodarzy - młody "golkiper" Grzesiek Sandomierski na chwilę zemdlał, jednak po interwencji osób z Jagi wstał i dokończył spotkanie.
To jednak nic, dzień później w niedzielę 15 sierpnia 2010 świat obiegła wiadomość o tym, że 23 letni piłkarz III ligowej Wissy Szczuczyn zmarł. Nie wiadomo na razie co było dokładną przyczyną śmierci. Podczas meczu zawodnik ten upadł, mając drgawki itp. Na miejscu szybko pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała piłkarza do szpitala. Mimo interwencji lekarzy piłkarz w niedzielę zmarł. Ciekaw jestem czy miało to bezpośredni wpływ z upałami jakie miały miejsce.
Trzeba się trochę opamiętać, bo widowisko sportowe ma być widowiskiem dla nas kibiców i dobrą zabawą dla piłkarzy, a nie męką przy upałach rodem z Egiptu. Niestety w dzisiejszych czasach pieniądze za transmisje itp biorą górę. Zawsze w naszym kraju jest tak, że dopiero tragiczna w skutkach sytuacja daje do myślenia pewnym ludziom.
niedziela, 1 sierpnia 2010
Lech - Jagiellonia. Superpuchar 2010.
W niedzielne popołudnie 8 sierpnia 2010 roku doszło do spotkania dwóch ekip z polskiej Ekstraklasy. Lech Poznań zmierzył się bowiem z Jagiellonią Białystok. Był to pojedynek pomiędzy zdobywcą mistrza Polski oraz zdobywcy Pucharu Polski. Obie drużyny grały w rozgrywkach, w których grają najlepsze zespoły w Europie. Wszystkie polskie drużyny przegrały pierwsze spotkania z LE czy też LM (Lech Poznań). Najlepiej z nich - według mediów - prezentowała się Jagiellonia Białystok, która mimo dobrej gry przegrała z greckim Arisem Saloniki 2 do 1. Trzeba tutaj dodać, że dwie bramki dla Arisu padły po 7 minutach, z czego jedna bramka padła z karnego. Jaga źle weszła w mecz i chwała jej za to, że mimo wszystko potrafiła się podnieść i walczyć jak równy z równym. Powiem więcej, przeważała w tym spotkaniu. Była stroną dominującą i powinna ten pojedynek wygrać. Zabrakło skuteczności... Jednak nie o tym chciałem pisać.
Jak zwykle zwrócę uwagę na podejście bukmachera na to spotkanie. Wystawił on kursy oczywiście niższe na Lecha Poznań, który bądź co bądź jest Mistrzem Polski w tym sezonie. Kursy 1.9 na Lecha oraz 3.7 na Jagiellonie od początku były dla mnie błędne. Bukmacher źle ocenił szanse obu zespołów. Jagiellonia w sezonie przygotowawczym spisywała się naprawdę świetnie, a (jeżeli dobrze pamiętam) jedynym przegranym sparingiem był mecz z dobrze wszystkim znanym Shalke!! Jagiellonia uległa niemieckiemu zespołowi zaledwie 1 do 0. Jak widać Michał Probierz (trener Jagi) potrafi bardzo dobrze poukładać zespół i w grze kopaczy z Białegostoku ciągle widać "progres". Mam nadzieję, że Jagiellonia pokaże na co ją stać w tym sezonie, gdyż w ubiegłym była na nią nałożona kara -10 punktów. Jeżeli odjęlibyśmy ten "dorobek" Jaga znalazłaby się na 3 pozycji w tabeli polskiej Ekstraklasy i tak czy inaczej reprezentowałaby nasz kraj w tychże rozgrywkach.
Powodzenia!
Jak zwykle zwrócę uwagę na podejście bukmachera na to spotkanie. Wystawił on kursy oczywiście niższe na Lecha Poznań, który bądź co bądź jest Mistrzem Polski w tym sezonie. Kursy 1.9 na Lecha oraz 3.7 na Jagiellonie od początku były dla mnie błędne. Bukmacher źle ocenił szanse obu zespołów. Jagiellonia w sezonie przygotowawczym spisywała się naprawdę świetnie, a (jeżeli dobrze pamiętam) jedynym przegranym sparingiem był mecz z dobrze wszystkim znanym Shalke!! Jagiellonia uległa niemieckiemu zespołowi zaledwie 1 do 0. Jak widać Michał Probierz (trener Jagi) potrafi bardzo dobrze poukładać zespół i w grze kopaczy z Białegostoku ciągle widać "progres". Mam nadzieję, że Jagiellonia pokaże na co ją stać w tym sezonie, gdyż w ubiegłym była na nią nałożona kara -10 punktów. Jeżeli odjęlibyśmy ten "dorobek" Jaga znalazłaby się na 3 pozycji w tabeli polskiej Ekstraklasy i tak czy inaczej reprezentowałaby nasz kraj w tychże rozgrywkach.
Powodzenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)