niedziela, 12 lipca 2015

Superpuchar Lech - Legia 2015 i odrobina o pucharach...

Tak się zastanawiam kto wymyślił termin Superpucharu Polski w piłkę nożną... Być może termin wymyślony był dużo wcześniej i tak naprawdę nic na to nie miało wpływu, o czym napisze za chwilę.

Zastanawiam się jednak, czy oby robienie na kilka dni przed pucharami - Ligą Mistrzów i Ligą Europy tego typu spotkań jest dobrym pomysłem... Z jednej strony może to być mecz z kategorii przetarcia szlaku przed pucharami, małą rozgrzewką... Z drugiej jednak piłkarze mogą być delikatnie zmęczeni... No tak, ktoś napisze, że w lidze angielskiej grają częściej, więcej i w ogóle jest to inny styl, ale niestety ligą angielską nie byliśmy, nie jesteśmy i pewnie prędko (o ile w ogóle) będziemy.

Według mnie z racji takiej a nie innej - przecież puchar gra mistrz ze zdobywcą pucharu i terminy LE i LM są wiadome, mecz można było rozegrać tydzień wcześniej. Jeżeli w meczu o Superpuchar mają grać rezerwy to i tak przetarciem szlaku to nie jest, z drugiej strony jeżeli taktyka przyjęta na mecz w ogóle by się nie sprawdziła i drużyna w ogóle nie byłaby zgrana, trener ma czas na poprawę taktyki i dokonania roszad, ale być może się mylę i to nie ja jestem drugim Jackiem Gmochem i jestem przewrażliwiony.

Z doświadczenia wiem jednak, że drużyny, które grają mecz przed meczami pucharowymi bardzo często odnoszą sensacyjne porażki, może jednak jakiś element meczu "przed" i "po" występuje.

Po drugie co roku dostajemy darmowy euro w..... :) bo inaczej tego nie można nazwać - dlaczego nikt nie wyciągnie z tego wniosków?! Póki co 2 zespoły bardzo ładnie przeszły do następnej rundy. Mam też nadzieję, że kibice po następnych meczach nie będą mieli problemów z bezsennością, a co najwyżej z kacem i bólem głowy ciesząc się ze zwycięstwa.

No nic... poczekamy, ale jeżeli Legia bądź Lech nie podoła to ziarnko prawdy w moim poście będzie... Ot taki darmowy prezent od naszych działaczy. Zamiast szukać sposobów jak pomóc piłkarzom, drużynom, zawodnikom i przede wszystkim naszej lidze to w naturalny sposób strzelamy sobie w stopę. Obym jednak się mylił! Na podsumowanie przyjdzie czas w piątek - wtedy postaram się coś napisać o ile nie zapomnę :)

piątek, 24 kwietnia 2015

2015 - Puchar Polski i 4 drużyny w pucharach?

Po przegranej Lecha Poznań w pierwszym meczu 3-1 o krok było do sensacji, bowiem zespół dużo niżej notowany mógł zostać finalistą pucharów. Wiadomo, że w walce z Legią pewnie byłaby bez szans, ale piłka nożna widziała nie takie rezultaty. Niemniej jednak to tylko gdybanie, bowiem Lech wygrał i przeszedł do finału. Biorąc pod uwagę obecną strukturę tabeli istnieje duża szansa, że 4 drużyny trafią do pucharów. Legia zapewne zostanie mistrzem Polski, Lech zajmie miejsce czołowe - 4 drużyna będzie grać w pucharach. Jest to o tyle ciekawe, że zostały 2 rundy do końca rozgrywek przed podziałem punktów. Tabela będzie bardziej zwężona, 7 kolejek i puchary! Co za emocje, każdy ma szansę powalczyć o nie, szczególnie że aż połowa zespołów z tabeli ma szansę pokazać się w Europie. Na ten moment są to Legia, Lech, Jagiellonia oraz Śląsk Wrocław.

Teraz czekają nas nie lada emocje 2 maja w Warszawie, gdzie Legia będzie podejmowała Lecha - tak tak... to Lech jest gospodarzem tego meczu, mimo że grają w Warszawie, ale w związku z regulaminem to drużyna notowana niżej jest gospodarzem. Ciekawe zestawienie - dwie, drużyny które na kibicowskiej scenie nie kochają się, grają w mieście wroga a Lech jest tutaj gospodarzem. Na trybunach zapewne też będzie ciekawie bowiem fani jednych jak i drugich otrzymali około 10 000 biletów. Wyniku niestety nie jestem w stanie obstawić ani pokusić się o jakąkolwiek analizę - niech wygra lepszy!

wtorek, 26 czerwca 2012

Wyjście Polski z grupy na EURO

Wokół naszej kadry na EURO 2012 było bardzo wiele szumu zarówno przed, w trakcie jak i po turnieju... Skończyło się tak  jak zawsze... Chociaż tutaj była jedna zmiana na lepsze. W wielu turniejach Polska ostatni mecz grała o honor, tym razem graliśmy o awans, który był zależny tylko od nas. Standardowo się nie udało i tutaj raczej się nie pomyliłem, bo od początku obstawiałem, że Polska nie wyjdzie z grupy. Bukmacherzy jednak odrobinę się pomylili, bo kurs na Polskę był zaraz po Rosji drugim "najmniejszym"... Tymczasem z grupy nie wyszła ani Rosja, ani Polska i jeżeli ktoś by typował taki wynik przed EURO, byłbym zaskoczony. Kolejny brak awansu naszej reprezentacji jednak mnie nie dziwi... Nie wiem czego tutaj brakuje, czy to wina trenerów, zawodników, systemu szkolenia, czy psychiki ale coś jest ewidentnie nie tak. Trudno... Może następnym razem, trzeba jednak pamiętać, że byliśmy gospodarzami, mieliśmy za sobą "mury" stadionów i fanów (co prawda EURO-fanów), którzy po tej imprezie wrócą do swoich obowiązków i o meczu usłyszą w telewizji podczas "wiadomości".

wtorek, 8 listopada 2011

Saleta - Najman

Tak ostatnio się zastanawiam nad tym całym szumem, który powstał wokół walki Saleta - Najman...

Jedni Najmanowi kibicują inni go nie lubią... Na pewno więcej osób nie cierpi jego trybu bycia co można było odczuć podczas wejścia na walkę. Może z drugiej strony wynika to z tego, iż Saleta ma dużo większe zasługi dla naszego sportu i godnie reprezentował nasz kraj.

Jak jednak spojrzeć na całą walkę? Najman zasłania się, że Saleta nie oddał ciosu, że dwa razy był gorszy a mimo to wygrał... No cóż... Jakie jest moje zdanie? Wydaje mi się, że w zawodowym sporcie liczą się umiejętności, ale również mądrość - mądrość sportowa! Jeszcze nikt nie wygrywał za to, że był gorszy a sprawiał lepsze wrażenie... No może czasami są jakieś kontrowersyjne decyzje, walki na punkty itp... Ale my tu mówimy o nokautach i poddaniu się przed czasem?

Co z tego, że Najman by atakował Saletę przez minutę, dwie... Dłużej by nie wytrzymał utrzymując takie tempo... Co z tego, że kopał? Przecież Najman całe życie był bokserem, a teraz używa do walki nóg? O co w tym chodzi? Saleta jako kick-boxer umiał się przed tym bronić, w stopniu większym lub mniejszym, ale na pewno miał większe doświadczenie niż Pan Marcin.
Żeby nie było, że jestem kolejną osobą, która tylko umie negować... Podobało mi się w Najmanie to, że miał jakiś inny pomysł na walkę, bo w Salecie widać było wielkie zaskoczenie. Marcin ruszył bardzo ostro i żeby któryś z ciosów doszedł mogłoby być ciekawie, jednak to o czym wspominałem... nie dałby rady długo walczyć utrzymując takie tempo i to jest pewne!

Szkoda, że nie udało mi się sprawdzić jakie kursy były przed tą walką. Może ktoś pamięta lub ma jakieś info jak typował bukmacher wygraną Salety lub Najmana? Prosiłbym o napisanie w komentarzu!

poniedziałek, 24 października 2011

Błędy sędziów - ciąg dalszy

Miałem nie pisać tego posta, ponieważ PZPN odsunął sędziów, którzy popełnili błędy w 11 kolejce. Przypomnijmy sobie od początku - mecz Polonia - Górnik pada bramka na 1:1, gdzie piłkarz Górnika Zabrze przyjmuje piłkę ręką... Następny mecz - Wisła - Jagiellonia. Kolejne pomyłki, czyli niepodyktowany rzut karny i ewidentny faul na bramkarzu, po którym padł gol... Jakby tego było mało, przychodzi kolejna kolejka i następne mecze... Jagiellonia - GKS Bełchatów - pada bramka ze spalonego. Jak okdreślił to Tomasz Frankowski - w jednym tygodniu zabrali, w drugim oddali. Można zatem mieć mniejsze pretensje do sędziów w przekroju ostatnich kolejek. Jednak kolejna kontrowersyjna sytuacja przytrafiła się znów w meczu Wisły Kraków... ŁKS - Wisła Kraków. Gol na 2-2 dla ŁKSu pada w prawidłowych okolicznościach, jednak nie zostaje on uznany. Co więcej sędzia miał wiedzę, ponieważ kontaktował się z sędzią bocznym i technicznym, który przekazał informację że popełnił błąd. Bramka mimo wszystko nie została zatwierdzona i Wisła kolejny raz gromadzi komplet punktów. Można śmiało powiedzieć, że 4-6 punktów w 2 meczach wygarnęła Wisła lekko niesprawiedliwie. Trudno jednak szukać winnych... Powtórki telewizyjne? Może i byłoby to możliwe, tym bardziej w Ekstraklasie, która ma transmisje każdego meczu. Ciężko znaleźć złoty środek w obecnej sytuacji, bowiem futbol straci swoją magię i pewne błędy i bramki, które padają po dziwnych decyzjach dodają smaczku!
Jednak z upływem czasu takie dziwne decyzje zmieniają swój smaczek ze słodkiego, na gorzki!

środa, 7 września 2011

Polska - Niemcy i stan faktyczny

Długo zastanawiam się nad grą naszych piłkarzy i nie mogę dojść do żadnego wniosku. Oni grają naprawdę w kratkę i śmiem twierdzić, że jeżeli dobra kratka zostanie zainicjowana to mamy nawet szansę na wyjście z grupy. Co z tego, że jak zwykle nic nie gramy i jedyne na co mogliśmy liczyć w meczu z Niemcami to gra z kontry. To nic... udało się i strzeliliśmy dwie bramki. Mało brakowało do historycznego wyczynu i ogrania Niemców... Niestety na kolejną taką okazję będziemy musieli długo poczekać - najszybciej najpewniej na EURO 2012, jednak ciekawe czy zajdziemy tak daleko, aby móc z nimi się spotkać... No chyba, że nasze drogi zejdą się już w fazie grupowej, lub w pierwszej rundzie tuż za nią, bo w większe sukcesy to ja nie liczę. Ciekawi mnie też jaka będzie przyszłość polskiej piłki tuż po EURO2012. Widać, że teraz jest wielkie ciśnienie na sukcesy... sportowe, stadionowe itd... Akurat o infrastrukturze nie będę się tutaj rozwodził ponieważ ta stoi na marnym poziomie co można było też zobaczyć podczas tego meczu. Straż nie chciała dopuścić stadionu do rozgrywania meczu. Też dziwne jest to, że wcześniej na tym stadionie był rozgrywane mecze ligowe... Nie wiem jakimi prawami rządzi się ten kraj, ale ta sytuacja wydaje się być co najmniej dziwna.

Mam nadzieję, że we Wrocławiu podczas walki Adamka z Kliczką nie będziemy mieli jakiejś kompromitacji na światową skalę, ponieważ na pewno ten pojedynek będzie oglądało miliony ludzi na całym świecie!

Na koniec pozostało mi pożyczyć powodzenia reprezentacji Polski oraz Tomaszowi Adamkowi, chociaż zarówno w jednym jak i drugim przypadku ciężko się zapatruję na ich sukcesy...

wtorek, 26 kwietnia 2011

Polska Ekstraklasa i ostatnie kolejki

Tak sobie przypomniałem jak to dwa sezony temu byłem na meczu z koleżanką, aby pokazać jej jak wygląda polska piłka, że na stadionach jest bezpiecznie i tak dalej...

No cóż. Błędem było to, że ostatnia kolejka była nudna jak przysłowiowe flaki z olejem. Piłkarzom nie chciało się w ogóle biegać. Chyba poczuli wakacje. Większość grała tak jakby wcześniej odwiedziła rap shop, kupiła sobie czapkę NEW ERA i luzowała się na boisku.

Z perspektywy czasu nawet głupio mi, że wybrałem akurat taki mecz... Później się rodzą stereotypy, że mecze są nudne i potrafią je tylko oglądać faceci popijając przy tym piwo. Fakt, że od tamtego spotkania bardziej ciekawy byłby milion pięćsetny odcinek "Mody na sukces".

Zastanawia mnie jednak jak będzie wyglądała ostatnia kolejka w tej Ekstraklasie... Czy znów będziemy mieli serię nudnych meczów, czy raczej emocje będą towarzyszyły nam do końca. Tabela jest tak płaska jak nigdy... Nie wiem o czym to świadczy, czy o dobrym ("stałym" - bo dobry to on nie jest) poziomem naszej ligi, czy o braku typowego lidera (czyli de fakto dobrej drużyny), który odskakiwałby na 15 punktów przed końcem sezonu...
Jak wiadomo pozycja, na której klub się znajdzie na koniec sezonu to też dodatkowe pieniądze... Miejmy nadzieję, że teraz ostatnia kolejka będzie wyjątkowo ciekawa i podczas transmisji symultanicznej operatorzy nie będą dali rady przełączać transmisji w pokazywaniu pięknych akcji i bramek... A my faceci bez krępacji zabierzemy jakąś niewiastę w ten piękny wiosenny dzień... (poza drużynami, które niestety naszą Ekstraklasę opuszczą)