Każdy po sobotnio/niedzielnym zwycięstwie Tomasza Adamka strasznie zachwyca się jego osiągnięciem i już pojawiają się setki opinii jaki to nasz Tomasz jest super. Jasne, jest dobrym pięściarzem bo już daleko zaszedł, jednak nie zapędzałbym się z tymi wszystkimi wielbiącymi naszego pięściarza komentarzami.
Nie wiem czy ktoś kto to czyta oglądał walkę, ale czy Tomasz był w niej jakimś dominatorem? Wiele jest głosów, że Tomkowi brakuje mocnego ciosu. Też się z tym zgodzę. Tomek bił, trafiał celniej, ale czy którymś z ciosów przymroczył Arreollę? Bo chyba nie. W dodatku oglądając pewne momenty walki widać było, że gdy przeciwnik rzucił się na naszego "Górala" ten nie bardzo wiedział jak "uciekać" i dziwię się trochę Chrisowi, że nie poszedł na całość i nie ruszył z impetem na Polaka, bo przecież każdy zawsze podkreślał, że mocne uderzenie to on ma. Bukmacher wystawił na to spotkanie kursy 1.7 na Chrisa i 2.1 na Adamka. Tym razem pomylił się on, jednak kursy były nieznacznie różniące się.
Pojawiały się również głosy, że na walce był Kliczko, który powiedział, że zwycięzca tego pojedynku dostanie szansę walki z nim. Myślę, że jest to za wcześnie na tego typu emocje. Może najpierw warto byłoby spróbować walki z Albertem Sosnowskim? Zastanawia mnie też fakt, czy Adamek rzeczywiście jest taki mało skromny i to samo mówiłby przed pojedynkiem z Kliczką, czy jest to pewnego rodzaju gra psychologiczna?
Jak na razie to, o czym mówi Tomek się sprawdza - wygrywa i oby tak było dalej. :) Panie Tomku, ma Pan możliwości przybrać parę KG (oczywiście masy mięśniowej), żeby poprawić moc ciosu a jednocześnie nie stracić szybkości i może trzeba się nad tym skupić? ;) Osobiście nie jestem bokserem i nie chciałbym dostać nawet w połowie "mocnego" ciosu od Adamka, ale taka to moja skromna opinia tej całej sytuacji...
Tutaj krótki fotoreportaż z walki:
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz