poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Upały, upały i piłka nożna...

W ten weekend rozegrana została kolejna kolejka. Mecze odbywały się w mega upałach, na których nie wytrzymywali kibice. Co zatem mieli powiedzieć piłkarze? Współczuję im serdecznie grając w ponad 30 stopniowej temperaturze... Fakt faktem pierwszy raz spotkałem się z takim czymś, że sędzia przerwał mecz, aby piłkarze mogli uzupełnić płyny i polać się wodą. A może sam arbiter nie dał rady biegać, stąd takie jego zarządzenie.

W związku z upałami na meczu Jagiellonia - Bełchatów miał miejsce przykry incydent, w którym to bramkarz gospodarzy - młody "golkiper" Grzesiek Sandomierski na chwilę zemdlał, jednak po interwencji osób z Jagi wstał i dokończył spotkanie.

To jednak nic, dzień później w niedzielę 15 sierpnia 2010 świat obiegła wiadomość o tym, że 23 letni piłkarz III ligowej Wissy Szczuczyn zmarł. Nie wiadomo na razie co było dokładną przyczyną śmierci. Podczas meczu zawodnik ten upadł, mając drgawki itp. Na miejscu szybko pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała piłkarza do szpitala. Mimo interwencji lekarzy piłkarz w niedzielę zmarł. Ciekaw jestem czy miało to bezpośredni wpływ z upałami jakie miały miejsce.

Trzeba się trochę opamiętać, bo widowisko sportowe ma być widowiskiem dla nas kibiców i dobrą zabawą dla piłkarzy, a nie męką przy upałach rodem z Egiptu. Niestety w dzisiejszych czasach pieniądze za transmisje itp biorą górę. Zawsze w naszym kraju jest tak, że dopiero tragiczna w skutkach sytuacja daje do myślenia pewnym ludziom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz