Tak ostatnio się zastanawiam nad tym całym szumem, który powstał wokół walki Saleta - Najman...
Jedni Najmanowi kibicują inni go nie lubią... Na pewno więcej osób nie cierpi jego trybu bycia co można było odczuć podczas wejścia na walkę. Może z drugiej strony wynika to z tego, iż Saleta ma dużo większe zasługi dla naszego sportu i godnie reprezentował nasz kraj.
Jak jednak spojrzeć na całą walkę? Najman zasłania się, że Saleta nie oddał ciosu, że dwa razy był gorszy a mimo to wygrał... No cóż... Jakie jest moje zdanie? Wydaje mi się, że w zawodowym sporcie liczą się umiejętności, ale również mądrość - mądrość sportowa! Jeszcze nikt nie wygrywał za to, że był gorszy a sprawiał lepsze wrażenie... No może czasami są jakieś kontrowersyjne decyzje, walki na punkty itp... Ale my tu mówimy o nokautach i poddaniu się przed czasem?
Co z tego, że Najman by atakował Saletę przez minutę, dwie... Dłużej by nie wytrzymał utrzymując takie tempo... Co z tego, że kopał? Przecież Najman całe życie był bokserem, a teraz używa do walki nóg? O co w tym chodzi? Saleta jako kick-boxer umiał się przed tym bronić, w stopniu większym lub mniejszym, ale na pewno miał większe doświadczenie niż Pan Marcin.
Żeby nie było, że jestem kolejną osobą, która tylko umie negować... Podobało mi się w Najmanie to, że miał jakiś inny pomysł na walkę, bo w Salecie widać było wielkie zaskoczenie. Marcin ruszył bardzo ostro i żeby któryś z ciosów doszedł mogłoby być ciekawie, jednak to o czym wspominałem... nie dałby rady długo walczyć utrzymując takie tempo i to jest pewne!
Szkoda, że nie udało mi się sprawdzić jakie kursy były przed tą walką. Może ktoś pamięta lub ma jakieś info jak typował bukmacher wygraną Salety lub Najmana? Prosiłbym o napisanie w komentarzu!
wtorek, 8 listopada 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz